Na początku XX wieku odległe od siebie o 1600 km Lyon i Łódź, miasta włókienników i tkaczy, w których warunki mieszkaniowe robotników były jednakowo dramatyczne, podjęły trud budowy mieszkań socjalnych. W tym czasie było to przedsięwzięcie absolutnie nowatorskie.

Wysoka koniunktura XIX- wiecznego przemysłu i presja demograficzna powodowały szybki napływ do miast europejskich biedoty, głównie wiejskiej, przyjmującej każde warunki mieszkaniowe. Nieliczni przemysłowcy budowali mieszkania dla swych pracowników. Najczęściej były to mieszkania substandardowe. W większości nie byli filantropami wrażliwymi na niedolę robotników, lecz powodowała nimi chęć silniejszego związania ich z fabryką. Nic dziwnego, że rozwiązanie tego problemu zaprzątało głowy wielu architektów.

Jednym z pionierów zmiany sposobu myślenia o tanim budownictwie socjalnym był wyprzedzający swoją epokę wizjoner, syn lyońskiego tkacza (dekoratora jedwabiu) architekt Tony Garnier (1869-1948). Po ukończeniu studiów na paryskiej Akademii Sztuk Pięknych przebywał w latach 1899-1904 w Villa Medici we Włoszech poznając architekturę antyczną. Za projekt banku narodowego wykonany na zakończenie stypendium otrzymał prestiżową nagrodę Prix de Rome. Podczas pobytu w Rzymie powstały plany „miasta przyszłości”, nazwanego Une Cité Industrielle – miasta przemysłowego, które chciał zrealizować w swym okręgu Lyonu. Projekt stanowił demonstrację przeciwko obowiązującemu wówczas w projektowaniu akademizmowi: „Jak wszelka architektura opierająca się na fałszywych przesłankach dawna architektura jest pomyłką. Tylko prawda jest piękna. W architekturze prawda jest wynikiem kalkulacji sporządzonej dla zadośćuczynienia przewidzianej konieczności za pomocą przewidzianych materiałów”.[i]    Po raz pierwszy Projekt Miasta Idealnego, który nawet dziś zadziwia nowoczesnością, zaprezentował publicznie w 1904 roku, ale jego publikacja nastąpiła dopiero w 1917 roku. Niestety spóźniona, pozwoliła bowiem przyznać pierwszeństwo w uznaniu wykorzystania betonu, jako materiału nie tylko utylitarnego, Augustowi Perretowi (1874-1955). Pionierskie rozwiązania projektowe przedstawione przez Garniera na 165 stronach tekstu i wielu planszach dotyczyły nie tylko urbanistyki, ale również wyglądu budowli. Wszystkie obiekty miały zostać wykonane w konstrukcji betonowej (żelbetowej), mieszkalne o kubistycznych kształtach, płaskich dachach i gładkich, pozbawionych gzymsów ścianach, zaś publiczne przekryte baldachimowymi sklepieniami opartymi na żelbetowych słupach. Ze względu na długi czas pomiędzy pierwsza prezentacją a publikacją teka została uzupełniona o projekty budynków, które w tym czasie zbudował w Lyonie.  Był pierwszym architektem, który w swoim Cité Industrielle zmagał się z problemami miasta, dostrzegając potrzebę rozdzielenia – znalezienia najbardziej odpowiedniego miejsca dla funkcji mieszkaniowych, przemysłu i budowli publicznych. Uznawał jednocześnie, że nowe powinno być podporządkowane staremu, a przynajmniej kontynuować jego główne linie rozwojowe.

Niekonwencjonalny stosunek Garniera do architektury stał w sprzeczności z wizją przedstawicieli francuskiej administracji, którzy decydowali o dużych zamówieniach. Jednak zwrócił on na siebie uwagę jednego z najbardziej światłych polityków tych czasów – Edouarda Herriota, mera Lyonu, rodzinnego miasta Garniera. Przez czternaście lat, od roku 1906 do 1920 (w 1917 roku został architektem Lyonu),  projektował pod przewodnictwem Herriota Les Grands Travaux de la Ville de Lyon. Projekt stanowił częściowe rozwinięcie i realizację idei opracowanej w Cité Industrielle i zawierał budowle przemysłowe, zakłady mięsne z olbrzymią halą przekrytą dachem opartym na kratownicach, ale też centrum kliniczne i stadion.

Udział Francji w ewolucji modernizmu przed wojną ( I światowa) ogranicza się wyłącznie do dzieł dwóch architektów: Auguste’a Perreta i Tony’ego Garniera. Obaj jako pierwsi zastosowali beton zarówno w elewacjach, jak i we wnętrzach budynków, nie starając się go maskować, nie ukrywając jego specyficznych właściwości i nie dostosowując go do stylów czasów minionych.

Jedną z ciekawszych realizacji Garniera jest zespół urbanistyczny dzielnicy Stanów Zjednoczonych (Quartier des Etats-Unis 1920-1933)  w Lyonie, który zdobył tak dużą sławę i uznanie, że został przekształcony w pierwsze na świecie muzeum na wolnym powietrzu – Musée Urbain Tony Garnier. Zaprojektowane od podstaw osiedle było pierwszym we Francji zespołem socjalnej zabudowy z przeznaczeniem na tani wynajem. Składa się z 12 kwartałów rozdzielonych na 5 i 7 szerokim bulwarem Stanów Zjednoczonych. Powtarzalne zespoły składają się z jednego dłuższego, usytuowanego równolegle do ulicy budynku, za którym kryją się prostopadłe do niego i bulwaru trzy mniejsze. W ten prosty sposób architekt oddzielił wzdłuż ulic miejskich przestrzeń „prywatną” osiedla od publicznej.

W tym projekcie Garnier zrealizował wcześniejsze przemyślenia zawarte w planach Cite Industrielle. Mieszkania o różnej wielkości – M3, M4, M5 stanowiły duże, jak na tamte czasy, osiągnięcie, stwarzające nowe i zdecydowanie lepsze warunki do życia. Spełniły się też założenia osiedla socjalnego i zostało zasiedlone przez ludzi niezamożnych – robotników pracujących w sąsiadujących z osiedlem zakładach przemysłowych. Budowę ukończono w 1934 roku. Nieremontowane budynki stopniowo ulegały degradacji. W 1983 roku z inicjatywy mieszkańców podjęto proces rewitalizacji osiedla. Odnowiono elewacje, przeszklono balkony i zamontowano windy. Mieszkania zostały wyposażone w centralne ogrzewanie, wentylację i dodatkowe sanitariaty. Na wniosek lokatorów szczytowe ściany o łącznej powierzchni 5500 m2 pokryto muralami prezentującymi dorobek Garniera. Trzy z nich to wprowadzenie, na jedenastu pokazano idee Cite Industrielle, a cztery przedstawiają jego najważniejsze realizacje. Do wykonania sześciu malowideł zaproszono artystów ze wszystkich kontynentów, by pokazali odmienne kulturowo wizje miast idealnych. Wszystkie obrazy opatrzone są komentarzami w języku francuskim, angielskim oraz w brajlu. Jedno z mieszkań, umeblowane przez mieszkańców w stylu lat trzydziestych jest dostępne dla zwiedzających. Urzekające swą wyjątkowością i niepowtarzalną atmosferą osiedle zostało wpisane na listę dziedzictwa kultury UNESCO.

Czy można uznać za zbieg okoliczności (sic!) fakt, że w tym samym czasie, w Polsce, Zarząd Miasta Łodzi w 1928 roku podjął uchwałę o budowie dwóch kolonii mieszkaniowych na Polesiu Konstantynowskim i Nowym Rokiciu? Zdecydowano, że problem braku mieszkań należy rozwiązać w duchu postępu społecznego, zgodnie z nowoczesnymi kierunkami w urbanistyce i architekturze. Postanowiono zaniechać budowy mieszkań jednoizbowych i jako wzór mieszkania dla rodziny robotniczej przyjąć mieszkanie dwuizbowe z kuchnią, korytarzem, łazienką i ubikacją. W celu uzyskania najlepszego rozwiązania ogłoszono ogólnopolski konkurs architektoniczny na projekt takiego osiedla. Warto tu wtrącić, że w Polsce w dwudziestoleciu międzywojennym ta forma rozwiązywania problemów urbanistycznych i architektonicznym była często stosowana, a na 350 przeprowadzonych konkursów aż 22 dotyczyło Łodzi. Niestety tylko nieliczne doczekały się realizacji.

W konkursie na Polesie Konstantynowskie (dziś osiedle im. Montwiłła-Mireckiego, przy al. Unii Lubelskiej) należało zaprojektować samowystarczalny ośrodek społeczno – kulturalno – mieszkaniowy z towarzyszącymi mu budynkami użyteczności publicznej: centralną łaźnią z pralnią mechaniczną, szkołą, przedszkolem, żłobkiem, lokalami handlowymi, a także biurami i salą konferencyjną. Sąd konkursowy pod przewodnictwem prezydenta Łodzi Bronisława Ziemięckiego rozpatrzył 44 prace. Pierwszą nagrodę przyznano S. Manasterskiemu i R. Ostoi –Chodkowskiemu z Warszawy. W ogłoszonym werdykcie zdecydowano, że żaden z projektów nie może zostać zlecony do realizacji bez znacznych zmian. W konsekwencji projekt wykonawczy zlecono zdobywcom drugiej nagrody – architektom M. Słońskiej i J. Łukasikowi oraz autorom trzeciej nagrody W. Szereszewskiemu i J. Berlinerowi. Nagrodzone projekty pokazały, że polscy projektanci wyzwalają się z tradycyjnych form i nadążają za nowatorskimi, przełomowymi trendami w architekturze europejskiej. Architekci odeszli od zwartej zabudowy, wykorzystując najkorzystniejsze oświetlenie mieszkań, stwarzając lepsze niż dotychczas warunki funkcjonalne oraz wprowadzając pomiędzy budynki dużą ilość zieleni. Zabudowa tego osiedla, podobna w założeniach do osiedla w Lyonie, składająca się z powtarzalnych czterokondygnacyjnych jednostek zarówno w formie, jak i funkcji tworzy jeden z ciekawszych przykładów funkcjonalizmu w ówczesnej architekturze polskiej. W pierwotnym założeniu na osiedlu Stanów Zjednoczonych Garnier również zaprojektował czterokondygnacyjne budynki, które wskutek zmiany przepisów dotyczących budownictwa socjalnego i nacisków władz Lyonu zostały podwyższone o dwie kondygnacje.

Łódzki projekt, wraz z projektem Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej reprezentował Polskę na wystawie „Najmniejsze mieszkanie” podczas II Kongresu CIAM we Frankfurcie nad Menem w 1929 roku i żałować można, że miasto z powodu kryzysu gospodarczego i trudnej sytuacji finansowej nie zdołało dokończyć tej cennej inicjatywy w całości. Z 33 zaprojektowanych bloków mieszkalnych zrealizowano 20, rezygnując z budowy obiektów towarzyszących. Tu znowu możemy podkreślić podobieństwo w ilości projektowanych budynków – u T. Garniera 49, w Łodzi 33. Oba osiedla zaprojektowano na dziewiczym, podmiejskim terenie.

Budowa tego pierwszego w Polsce, finansowanego z kasy miejskiej osiedla socjalnego, w minimalnym tylko stopniu wpłynęła na poprawę sytuacji mieszkaniowej w Łodzi. Robotników, dla których zostało pomyślane, ze względu na kryzys i rosnące ceny nie było stać na zbyt wysoki na ich możliwości czynsz. Lokatorami została głównie inteligencja, lekarze, urzędnicy i policjanci. Niemniej należy podkreślić, że wybudowanie tego socjalnego osiedla stanowiło wysiłek uzasadniony i świadczyło o pro-społecznych tendencjach w działaniach ówczesnych władz miasta.

Wspomnę też, że w latach 30. XX wieku mieszkał tu Władysław Strzemiński z żoną Katarzyną Kobro, a także malarze Karol Hiller, Feliks Paszkowski i Leszek Rózga. Na przełomie 1939/1940 wszystkich mieszkańców osiedla wysiedlono i wprowadzono urzędników niemieckich. Po zakończeniu wojny większość mieszkańców wróciła do swych domów, które przetrwały wojnę bez większych zniszczeń. Na terenie osiedla nie przeprowadzano poważniejszych prac remontowych, lecz staranność wykonania i zastosowane materiały wykończeniowe sprawiły, że nadal stanowi ono ciekawy i atrakcyjny fragment łódzkiej architektury. Tym bardziej atrakcyjny, że przyległy do niego las przekształcony został w największy park w mieście – park im. Józefa Piłsudskiego, nazywany przez łodzian parkiem „Na Zdrowiu”.

Mariusz Gaworczyk

 

[i] Nikolaus Pevsner Pionierzy współczesności str.180

Artykuł był publikowany w Kwartalniku Łódzkim nr1/2020 [66]